Panta Rhei – w odcieniu Baala

Nie znałam wartości swego serca

Nim na południe dotarłam.

Południe pokochałam.

Pamięć wróciła i

Zrozumiałam.

Północną Matkę,

W chwale świadomie,

Umiłowałam.

To Stamtąd tęsknota duszy zawodziła

By mi Ona twarz obmyła,

Lico rozpogodziła,

Wiatrem na wskroś przeszyła, wzrok nawilżyła.

Falowanie

Głowa nasiąka brakiem humoru,

Ściana smogowa, bez folkloru

Gamą niekoloru

Diament brudzi,

Serca,

Chłodem studzi.

*

A gdyby tak, choć raz,

Na wspak.

Wejść na biegun bańki cienistej,

Zluzować ciernie korony ciernistej…

Usiąść pod Lipą,

Popatrzeć na Lipę,

I poczuć tę Lipę…

Tchnieniem głęboko…

Ku Poznaniu,

W głębię wyruszyć.

*

A potem beton skruszyć.

Żagle rozwinąć, ster w dłonie ująć,

Z toni na wierzch wypłynąć,

I otwartym szeroko horyzontem

W Życie ruszyć.

Magdalena 💕🐣

Wśród

Jedna Prawda

Zawarta pomiędzy prawdami,

Pomiędzy kolorami, barwami,

Odcieniami…

Pomiędzy dźwiękami, brzmieniami,

Tonami…

Czy oktawa czy kwinta?

To wciąż achillesowa pięta.

Wio! Linio!

Zewsząd wołają,

Prawdy pomiędzy nie zważają,

Że i zera

Swe plusy i minusy zmieniają.

by Magdalena 😊☀️