Falowanie

Głowa nasiąka brakiem humoru,

Ściana smogowa, bez folkloru

Gamą niekoloru

Diament brudzi,

Serca,

Chłodem studzi.

*

A gdyby tak, choć raz,

Na wspak.

Wejść na biegun bańki cienistej,

Zluzować ciernie korony ciernistej…

Usiąść pod Lipą,

Popatrzeć na Lipę,

I poczuć tę Lipę…

Tchnieniem głęboko…

Ku Poznaniu,

W głębię wyruszyć.

*

A potem beton skruszyć.

Żagle rozwinąć, ster w dłonie ująć,

Z toni na wierzch wypłynąć,

I otwartym szeroko horyzontem

W Życie ruszyć.

Magdalena 💕🐣

Na Podniebiu

Za oknem zbierają się chmury.

Dzień jasny zmienia się w ponury,

Nadchodzi cień mgły

Szarobury.

Pierwej obłoczki nieśmiałe,

Jeden z drugiego.

Znikąd się biorą, na potęgę mnożą,

Dystansu nie trzymają,

Płynne i plastyczne,

Gdzie chcą docierają,

Gromem grożą.

Kto formuje chmury?

Ten co na nie patrzy?

Czy ten co tchnie je z góry,

I wypuszcza ze swej tajnej dziury?

Zawiłe, wijące się kłęby

Potężne kaskady żywiołu,

Niczym sztorm powietrzny

Widzialny z dołu…

Obok samotny obłok z lekka tańcząc

Odlatuje…

Umknął, wyrwał się

I poboczny

Swój wątek snuje…